Technologie

Nowa przeglądarka od Googla

 Ma być szybka i stabilna. Prosta i efektywna. Przyjazna i modyfikowalna. Takie założenia przyświecały twórcom nowej przeglądarki internetowej Google Chrome.

W 100 krajach pojawiła się beta wersja przeglądarki "mocnej jak chrom". Za całym zamieszaniem stoi nie kto inny jak internetowy gigant - firma Google. Twórcy programu jeszcze przed rozpoczęciem prac nad nowym produktem wierzyli w sukces. - Wspólnie z fundacją Mozilla zamierzamy złamać monopol Microsoftu na rynku przeglądarek - zapowiadał szef Googla Eric Schmidt.

Ta zapowiedź może okazać się prorocza, bo Google Chrome ma być najlepszą, najszybszą i najstabilniejszą aplikacją tego typu. Gdyby te zapowiedzi padły z ust kogo innego, zapewne mogłyby zostać potraktowane z cynicznym uśmiechem. Nie należy jednak zapominać, kto stoi za webową aplikacją z chromu. Słowa firmy, która jest wzorem do naśladowania w wielu dziedzinach elektronicznej działalności, po krótkim zastanowieniu, należało by więc potraktować poważnie.

Sukces Google Chrome ma się wywodzić z tego, co najlepsze w innych dostępnych na rynku przeglądarkach. Baza opiera się na WebKitcie wykorzystywanym w Safari (przeglądarce produkcji firmy Apple), metoda "speed dial" wzięta została z Opery, a pomysł na "prywatne oglądanie" stron zapożyczono z Internet Explorera. Nie brak też innowacyjnych rozwiązań. Google zapewnia, że jego dziecko jak nikt inny potrafi obsługiwać nowoczesne aplikacje umieszczane na stronach. A to dzięki lepszemu silnikowi JavaScript V8. Podobno Chrome również radzi sobie lepiej od konkurencji z ochroną niebezpiecznych witryn. Choć tutaj eksperci podkreślają, że w tej kategorii w dalszym ciągu na pierwszym miejscu króluje Firefox.

 Sporo innowacji zastosowanych zostało natomiast w dziedzinie łatwości i przejrzystości użytkowania. Główne okno przeglądarki jest duże. Do minimum ograniczono paski narzędziowe, przyciski i inne często niepotrzebne rzeczy, które zajmowały miejsce na monitorze. Chrome stara się wyświetlać jak najwięcej strony, a jak najmniej siebie. Sporym plusem jest również możliwość modyfikowania zakładek. Można je przenosić, przesuwać, łączyć, dzielić i robić z nimi wiele innych rzeczy, które zwykłemu użytkownikowi prawdopodobnie nigdy do niczego nie będą potrzebne. Ciekawym rozwiązaniem jest też strona startowa. Po włączeniu przeglądarki, na stronie głównej pojawiają się miniatury najczęściej odwiedzanych przez użytkownika witryn. To ułatwia rozpoczęcie surfowania, a także pomaga w znalezieniu zajęcia, gdy dopada nas nuda.

Jednak tym, co naprawdę może spodobać się użytkownikom jest zastosowanie oddzielnych procesów dla różnych zakładek. Chodzi o to, żeby w przypadku, gdy jedna strona spowoduje błąd, system nie zamykał całej przeglądarki a jedynie zakładkę, w której została otwarta feralna witryna. Dzięki takiemu rozwiązaniu Google chce ograniczyć zawieszanie się aplikacji, a także sprawić, by strony otwierały się szybciej.

Jeśli chodzi o pozostałe zapowiedzi dotyczące wydajności, szybkości i stabilności, trudno je póki co zweryfikować. Nie wolno zapominać, że dostępna obecnie wersja jest jedynie produktem testowym, dalekim od celu, do jakiego zmierza Google. Warto jednak uważnie śledzić losy nowej przeglądarki, bo być może, okaże się, że będzie to prawdziwy przełom na rynku internetowych przeglądaczy.

Testową wersję Google Chrome można pobrać stąd: www.google.com/chrome

Data: 2008-09-18
Ilość odsłon: 49
Autor: T.T.
Średnia ocena: 4,50
Komentarze