Hobby

Statkiem na majówkę

 Długi weekend we Włoszech, Monako, Hiszpanii, Malcie i Tunezji na raz? Czemu nie. Kilkudniowe wakacje na pokładzie luksusowych okrętów stają się coraz bardziej popularne.

Nowoczesne jednostki pływające oferują już turystom takie same atrakcje jak większość miejscowości wypoczynkowych czy kurortów. Restauracje, bary, dyskoteki, baseny, jacuzzi, centrum odnowy biologicznej, boiska sportowe, sale gimnastyczne, pole do gry w golfa, ściana do wspinaczki, trasy joggingowe, kasyno, kino, teatr, rewia czy kawiarenki internetowe to tylko niektóre atrakcje z jakimi podróżni mają do czynienia na pokładach tych gigantycznych pływających hoteli.

Rejsy to wspaniały sposób na zwiedzenie świata, na ciekawą przygodę. W ten sposób można wygodnie i komfortowo podróżować po Morzu Śródziemnym, Karaibach, Norweskich Fiordach czy Bałtyckich Stolicach - zachwalają organizatorzy. Sposób rzeczywiście dobry, ale niestety nie najtańszy. Dziewięciodniowy rejs na trasie Włochy - Monako - Hiszpania - Francja - Tunezja kosztuje od 3.500zł do 6.500zł od osoby. Ale już za sześciodniowy rejs na pokładzie legendarnego transatlantyku Queen Mary 2 z Anglii do Nowego Jorku trzeba będzie zapłacić od 10.000zł do 100.000zł. Wysokość opłat zależy od tego, jaką kabinę zażyczy sobie podróżny. Najtańsze znajdują się na najniższych pokładach, są dwuosobowe, mają tylko jedno pomieszczenie z łazienką i są bez okien.

 Najwięcej będzie trzeba zapłacić za kilkupokojowe apartamenty z tarasem widokowym na najwyższym pokładzie statku. Ceny rejsów zazwyczaj obejmują już pełne wyżywienie, przekąski, dostęp do wszystkich obiektów rozrywkowo-rekreacyjnych, udział w imprezach oraz wszelkie opłaty portowe. Jednak za dojazd do miejsca, z którego zaczyna się podróż, ubezpieczenie i niezbędne wizy podróżni muszą ponieść dodatkowe koszty. Warto więc przemyśleć wyjazd przed sezonem letnim. Wtedy ceny powinny być nieco niższe. Na siedmiodniową wycieczkę po Morzu Śródziemnym, w czerwcu, można popłynąć już za 3000zł.

 Przed wyjazdem warto również zapoznać się z zasadami panującymi na morzu oraz na samym statku. Pozwoli to uniknąć późniejszych nieporozumień i niekomfortowych sytuacji. Na każdej jednostce pływającej króluje, na przykład, niepisany obowiązek nagradzania napiwkami personelu pokładowego. A że personel zazwyczaj liczy około tysiąca osób, to jest kogo nagradzać. Niektóre statki rozdają gościom wewnętrzne regulaminy, w których wysokość napiwków jest wręcz ściśle określona. Średnio, dziennie na takie wydatki trzeba przeznaczyć ok. 50zł.

Na większości okrętów istnieją też normy dotyczące stroju gości. Warto w podróż zabrać więc garnitur, krawat, wieczorową suknię czy choćby marynarkę. Wieczorami bowiem standardem jest ubiór nieco bardziej poważny, a o wejściu do restauracji w kraciastej koszuli i slipach można zapomnieć. Nie obędzie się też bez karty kredytowej, bo chociaż na większości statków obowiązuje bezgotówkowy system opłat (pasażerowie dostają elektroniczne karty, na których zapisywane są ich wydatki), to po zacumowaniu w porcie, rachunki trzeba będzie w końcu zapłacić, a niektóre statki gotówki po prostu nie honorują. Uczestnicy takich wycieczek są jednak zgodni - przygoda związana z dłuższym pobytem na otwartym morzu jest w stanie zastąpić wszystkie niedogodności.

Data: 2008-03-28
Ilość odsłon: 37
Autor: T.T.
Komentarze