Hobby

Silnik V8 odchodzi do lamusa

 Mityczne V8-ki, znane przede wszystkim ze słynnych amerykańskich muscle carów, wkrótce mogą stać się już jedynie legendą. General Motors zapowiedziało, że od połowy przyszłego roku wstrzymuje ich produkcję. Miłośnicy motoryzacji mówią wręcz o triumfie „ekoterrorystów”.

Gdy Bob Lutz — wiceprezydent koncernu GM — zapowiadał zniknięcie ośmiocylindrowych jednostek napędowych, chyba nie spodziewał się jaką frustrację wywoła wśród fanów tych mocarnych motorów. Silniki V8 są bowiem dla miłośników motoryzacji tym, czym zespół The Rolling Stones dla wielbicieli rocka. Legendą, ikoną, symbolem i bóstwem do którego każdego ranka modlą się ich wyznawcy.

 Pierwsze z nich powstały 40 lat temu. Niemal 400-konne, 7-litrowe potwory towarzyszyły wejściu na rynek takich legend, jak otoczone już dziś kultem, Fordy Mustangi czy Dodge Challengery. Od tego czasu ich popularność wyszła poza granicę Stanów Zjednoczonych i zyskała uznanie również w Europie. Do dzisiaj takie koncerny jak BMW, Mercedes, Audi czy Ferrari umieszczają je w swoich topowych wersjach sportowych modeli. — Silnik V8 w samochodzie gwarantuje ci, że przy wciśnięciu pedału gazu twój kręgosłup zostanie wgnieciony w fotel, a dziki ryk wydobywający się z pod maski sprawi, że dzieci z pobliskiego przedszkola nie zasną tej nocy — zachwalają fani sławetnych maszyn.

 Decyzja General Motors może być niestety początkiem końca tego wszystkiego. Ośmiocylindrowe silniki, poza tym, że pożerają ogromne ilości paliwa, nie spełniają bowiem coraz surowszych norm ekologicznych. GM planuje więc skupić się na budowie bardziej przyjaznych dla środowiska silników hybrydowych. Czciciele sportowych aut mają jedynie nadzieję, że postanowienie amerykańskiego koncernu będzie pierwszą i ostatnią w branży motoryzacyjnej decyzją tego typu.

Data: 2008-03-30
Ilość odsłon: 56
Autor: T.T.
Komentarze