Hobby

Muzyka na żądanie

 Twórcy francuskiego serwisu deezer.com udowodnili, że muzyka w sieci może być nie tylko darmowa, ale i całkowicie legalna.

Autorzy wirtualnej szafy grającej, zamiast walczyć z firmami fonograficznymi, postawili na współpracę. Do każdego udostępnionego utworu wykupiona jest licencja, która pozwala na jego rozpowszechnianie. Stało się to możliwe dzięki reklamom, z których dochód trafia prosto do kieszeni artystów. Współpraca z organizacją SACEM, czyli francuskim odpowiednikiem rodzimego ZAIKSu, gwarantuje natomiast, że wszystko jest nadzorowane i odbywa się zgodnie z prawem.

W zbiorach przetłumaczonej na 16 języków witryny znalazło się ponad 150 000 utworów, które odtwarza wbudowany w portal player. Całość obsługuje się poprzez przeglądarkę internetową, dzięki czemu żadne dane nie są trwale zapisywane na dysku twardym.

 Kreatywni ojcowie deezera poszli jednak o krok dalej i pozwolili swoim użytkownikom publikować własne nagrania. Pomysłodawcy nie kryją, że zależy im przede wszystkim na promowaniu nowych artystów, którzy chcą poinformować o swoim istnieniu międzynarodowe audytorium.

Ponadto, serwis oferuje też możliwość złożenia zamówienia na konkretny numer lub samodzielnego wysłania cudzego utworu. Gdy plik muzyczny zostanie dodany do bazy portalu, pracownicy najpierw rozpoznają piosenkę, skontaktują się z jej autorem, zapłacą za pozwolenie na rozpowszechnianie i dopiero wtedy pozwolą odbiorcom na wysłuchanie nagrania. W przypadku gdy nie będzie zgody na opublikowanie danego kawałka, właściciele witryny zapewniają, że zostanie on usunięty.

Data: 2008-05-23
Ilość odsłon: 140
Autor: T.T.
Komentarze