Od teraz możesz samodzielnie dodawać artykuły o swoich produktach do portalu DlaCiebie.pl. Kliknij w poniższy link, wypełnij, krótki formularz a Twoja publikacja niebawem pojawi się w naszym serwisie.
Kosmetyczkę znajdziemy w torebce każdej kobiety. Jest czymś więcej niż tylko jednym z akcesoriów - oddaje charakter, styl oraz gust właścicielki. Fortress, producent artykułów promocyjnych (Fortress Gifts), proponuje serie modnych i prawdziwie kobiecych kosmetyczek. Wzory wzbudzają zachwyt płci pięknej.
www.fortressgifts.pl
„Ooo” przesuwa kursor w lewo, „uuu” w prawo, „iii” w dół, „yyy” w górę, a „klik” powoduje uruchomienie aplikacji. Naukowcy z waszyngtońskiego uniwersytetu opracowali właśnie oprogramowanie, które rozpoznając dźwięki steruje komputerem.
Przenośny odtwarzacz blu-ray - najnowszy gadżet Funai, jest zarówno urządzeniem efektownym jak i w pełni funkcjonalnym. Coraz większa popularność filmów na blu-ray oraz kompaktowe wymiary urządzenia idą ze sobą w parze. Więc zabierz go na wakacje, na długi wyjazd służbowy czy jako atrakcję dla najmłodszych w długie świąteczne wyprawy.
Firma HEDY posiada bogatą i wyspecjalizowaną ofertę zasilaczy do komputerów. Zapraszamy do odwiedzin strony.
Sharkoon SATA Quickport DUO - pod taką nazwą kryje się zewnętrzna stacja dokująca, która potrafi obsługiwać dwa dyski twarde jednocześnie. Urządzenie przyda się każdemu, kto przechowuje filmy, muzykę lub inne dane multimedialne.

Czterokrotny wzrost parametrów transferu, większe pojemności dyskowe oraz więcej baz SQL w niektórych usługach, to zmiany w pakietach hostingowych wprowadzone przez home.pl. Wszystkie te korzystne dla Klientów zmiany nie wpłyną na ceny usług.
Firma HEDY posiada bogatą i |
Hobby
Więźniowie szczuci psami. Czterdzieści prób samobójczych i jeden strajk głodowy. Ośmiuset osadzonych i tylko jeden skazany. Jedna piąta więźniów dostaje prozac, bo ma depresję. Witamy w Gitmo - więzieniu XXI wieku.
Jamil al-Banna do Guantanamo trafił prosto z tajnego więzienia CIA niedaleko Kabulu. Niektórzy nazywają je „więzieniem mroku”. – Określenie wzięło się stąd, że cały czas trzymani byliśmy w ciemnościach i zmuszani do słuchania głośnej muzyki – tłumaczy Jamil. Ale nie wszyscy żyli w ciemności. Niektórych strażnicy przywiązywali do dachu, w prawie czterdziestostopniowym upale. Gdy któryś próbował zasnąć albo tracił przytomność, strażnicy polewali go lodowatą wodą. – Jak zachodziło słońce, zdejmowali nas z dachu i dalej torturowali – kończy Jamil.
W Guantanamo nie jest lepiej. Jedynie wachlarz tortur i repertuar muzyczny jest bardziej różnorodny. Tu więźniów katuje się nagranym płaczem dziecka, powtarzanym w koło, przez 24 godziny. - Zdarza się też Eminem, Britney Spears i Metallica – mówi Magdalena Rittenhouse, dziennikarka z Nowego Jorku.
„Związani honorem by bronić wolności”
To jest motto bazy Marynarki Wojennej w Zatoce Guantanamo, przez żołnierzy US Marines pieszczotliwie nazywanej „Gitmo”. Po zamachach z 11 września, baza została przekształcona w więzienie dla terrorystów, głównie islamskich. Od 11 stycznia 2002 roku w Guantanamo przetrzymywanych było około 775 więźniów. Najmłodszy miał 13 lat. Liczba więźniów nie jest dokładna, bo Pentagon zawsze zostawia sobie granicę tolerancji dla więźniów transportowanych w tajemnicy z i do Gitmo. Dzięki temu, że baza leży na wydzierżawionym przez USA terytorium Kuby, nie obowiązuje tam amerykańskie prawo.
Dzień z życia skazańca
W marcu 2007 roku w więzieniu przebywało ponad 380 więźniów. Żaden z nich nie był skazany wyrokiem, a niektórzy w Gitmo siedzieli już od pięciu lat.
Przez 22 godziny dziennie osadzeni przebywają w samotności. Zamknięci w stalowych klatkach, praktycznie pozbawieni jakiegokolwiek kontaktu z innymi ludźmi. Cele nie mają okien, ani dostępu do świeżego powietrza. Przez całą dobę świeci się w nich światło. Są tacy, którzy na zewnątrz wychodzą tylko w nocy i promieni słonecznych nie widzą przez kilka miesięcy. Większość więźniów nie ma żadnego zajęcia. Często jedynym przedmiotem jaki posiadają jest Koran, którego uczą się na pamięć.
Osadzeni nie mają żadnych informacji ze świata zewnętrznego. Nie mogą kontaktować się z rodzinami. Nie wiedzą o co są oskarżeni, kiedy wyjdą i czy w ogóle.
- Stworzyliśmy ten obóz dla ludzi, którzy zostaną tu na zawsze. Nigdy nie powinieneś myśleć o powrocie do domu. Będziesz tu całe życie. […] Nie martw się, będziemy cię utrzymywać przy życiu, żebyś mógł więcej cierpieć – miał powiedzieć jeden z amerykańskich śledczych do Mohameda al-Gharaniego, obywatela Czadu osadzonego w Guantanamo.
Naczelny lekarz w obozie twierdzi, że najczęstszą przypadłością więźniów jest depresja. – Jednej piątej podajemy prozac, silny lek antydepresyjny – mówi. Więźniowie często nie wytrzymują i próbują popełnić samobójstwo. Było już czterdzieści prób. Jumah al-Dossari, więzień z Bahrajnu, próbował zabić się 12 razy. – Czuję się źle, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Nie wytrzymam tego dłużej – tłumaczył. Jumah przez trzy lata był bity i poniżany. Wielokrotnie przesłuchujący go amerykanie grozili mu śmiercią, zamykali w izolacji na wiele tygodni i wystawiali na niskie temperatury. – Chciałem się zabić, żeby pokazać światu jak straszne warunki panują w Guantanamo – wyznał Jumah swojemu prawnikowi.
Trzem innym więźniom, w czerwcu 2006 roku, udało się to, czego nie dokonał Dossari. Po potrójnym samobójstwie, dowódca bazy stwierdził, że osadzeni nie zabili się z rozpaczy tylko „w akcie asymetrycznych działań wojennych”. Natomiast zastępca sekretarza stanu dyplomacji publicznej cyniczne uznał zgony więźniów za „dobre posunięcie PR”.
Liczy się efekt
Tortury i brutalność w Guantanamo są już na porządku dziennym. Jeszcze kiedyś administracja USA próbowała rozwiać zarzuty, powołując się m.in. na tzw. „Dokument z Manchesteru” – instrukcję treningową członków al-Kaidy, znalezioną w Wielkiej Brytanii. Materiał miał ich przekonywać, by zeznawali, że byli torturowani i poniżani w więzieniu czy areszcie. A sam prezydent przekonywał, że jest przeciwnikiem znęcania się nad więźniami. - Stany Zjednoczone są zaangażowane w walkę o zlikwidowanie tortur na świecie. Stoimy na czele tej walki swoim przykładem – deklarował George W. Bush. Ale to, co wydarzyło się 24 stycznia 2003 roku, ośmieszyło tylko tłumaczenia administracji Busha.
Tego dnia, do jednej z cel w Guantanamo weszło pięciu strażników nazywanych Extreme Response Forces. Jest ich zazwyczaj kilku i są używani do karania więźniów za brak współpracy lub inne wymyślone naruszenia. Więźnia w pomarańczowym kombinezonie powalono na podłogę, jeden ze strażników klęknął kolanem na jego szyi, drugi wskoczył mu na plecy, a kolejny kilkukrotnie uderzył jego głową w stalową posadzkę. Osadzony doznał uszkodzenia mózgu i pewnie wszystko przeszłoby bez echa, gdyby nie jeden szczegół. Pobity więzień nie był żadnym terrorystą, tylko amerykańskim strażnikiem wojskowym, wysłanym do Guantanamo w ramach eksperymentu. Inspektor zgłosił się na ochotnika i miał udawać więźnia, który odmawia współpracy. Ktoś tylko zapomniał poinformować o eksperymencie akurat tych pięciu strażników.
Później amerykańska administracja już nawet nie próbowała zaprzeczać, że w Gitmo maltretuje się osadzonych. Twierdziła za to, że męczenie więźniów nie jest niezgodne z prawem. Doradcy Busha wpadli na pomysł jak je zalegalizować.
Jak to się robi w Ameryce
Wiceprokurator generalny w departamencie sprawiedliwości w piśmie do prezydenta podpowiedział, że „przesłuchujący mogą spowodować wiele bólu nie przekraczając granicy tortur, oraz że istnieje szeroki zakres działań, które mogą zostać uznane za okrutne, nieludzkie lub poniżające traktowanie, ale nie za tortury”. Działania te nazwano „technikami stresu i przymusu”. Od tej pory więźniowie zmuszani byli do wielogodzinnego stania, kucania, pozbawiani byli snu, chodzili w kapturach, narażani byli na hałas w długotrwałej izolacji. Szczuto ich psami, zmuszano do przebywania nago i przymusowego golenia głowy i brody. Przesłuchujące kobiety poniżały więźniów na tle seksualnym oraz niszczyły święty dla wielu z nich Koran. Strażnicy stosowali tzw. waterboarding, czyli udawanie zamiaru utopienia, albo „zimną celę” – przykuwanie nagiego więźnia do podłogi i oblewanie go zimną wodą.
W lutym 2002 roku Bush podpisał memorandum, stwierdzające, że zatrzymani nie będą traktowani jako jeńcy wojenni. Tym samym przestała ich dotyczyć Konwencja Genewska, która zakazuje stosowania tortur, poniżającego, upokarzającego traktowania i gwarantuje im prawo do uczciwego procesu. W memorandum Bush nazwał osadzonych „wrogimi bojownikami”, a żaden przepis prawa międzynarodowego nie zawiera tego pojęcia.
Mohamed al-Quahtani był ważnym więźniem dla CIA. Był też jednak odporny na standardowe techniki przesłuchań. Sekretarz Obrony Donald Rumsfeld autoryzował więc „specjalny plan przesłuchań” i określił go „koniecznością wojskową”. Mohamed przebywał w skrajnej izolacji przez trzy miesiące, zmuszano go do noszenia damskiej bielizny, przywiązywano do smyczy i prowadzono wokół celi, każąc mu wykonywać różne psie sztuczki. Był zmuszany do tańca z przesłuchującymi, którzy obrażali jego nieletnie kuzynki na tle seksualnym. Strażnicy pozbawiali go snu przez wiele dni, poddawali skrajnie gorącym i zimnym temperaturom i zmuszali do oddawania moczu w ubranie. Mohamed był „przesłuchiwany” od 18-20 godzin dziennie, przez 48 dni pod rząd.
W wojskowym śledztwie, sąd stwierdził że traktowanie Mohameda, chociaż „poniżające i obraźliwe, nie osiągnęło jednak poziomu nieludzkiego traktowania”.
Próba buntu
W 2005 roku, ponad 200 więźniów wzięło udział w strajku głodowym. Chcieli zaprotestować przeciw warunkom w jakich byli przetrzymywani i temu, że zamknięto ich bez żadnego wyroku, nie ustalając daty wypuszczenia. – Kiedy wymiotowali już krwią, żołnierze parodiowali ich i obrażali, wyśmiewając przy tym naszą religię – mówi Yousef al-Shehri, zatrzymany z Arabii Saudyjskiej. Według doniesień, głodujących siłą przykuwano do krzeseł i karmiono wtykając grube rury do żołądka przez nos. Bez żadnych środków przeciwbólowych ani nawet uspokajających.
Jeden z komentatorów amerykańskich stwierdził, że Gitmo powinno się zamknąć, nie tylko z powodu tego, jak traktuje się tam więźniów, ale też dlatego, że to miejsce „odczłowiecza” tych, którzy ich przetrzymują.
Pierwszy wyrok
Ponad rok temu 31-letni Australijczyk został jedynym do tej pory skazanym więźniem Guantanamo. David Hicks za wspieranie terroryzmu otrzymał karę 7 lat więzienia. Jednak, dzięki ugodzie, jaką zawarł z oskarżycielem, odsiedzi tylko 9 miesięcy. Jawną częścią ugody było jego przyznanie się do winy. Tajną - jak twierdzi Amnesty International – zobowiązanie do rezygnacji z apelacji, zachowanie tajemnicy na temat warunków w więzieniu Guantanamo i nieskładanie skargi na traktowanie w tym więzieniu. Umowę zawarł jednak oskarżony, a nie jego ojciec, który już deklaruje, że taką skargę złoży.