Dla zmysłów

The Happening

 13 czerwca miało miejsce zdarzenie. Tysiące osób, które wybrały się na najnowszy film legendarnego M. Nighta Shyamalana, zostało oszukanych. Zdarzenie trwa do dzisiaj, bo pomimo fatalnych recenzji, rzesze fanów reżysera wciąż tłumnie oblegają sale kinowe.

Dystrybutor w oficjalnym opisie filmu zapewnił, że będzie to obraz o „obcej cywilizacji, której przedstawiciele pragną podbić nasza planetę (...)”. A to już wiele wyjaśnia. Skoro osoba, która przygotowuje oficjalne opisy nie wysiliła się na tyle, żeby ten film wcześniej zobaczyć, to oznacza tylko jedno – jest tak zły, że nie chcą go oglądać sami twórcy. Dla osób, które jeszcze nie widziały gniota 2008 roku, w tym miejscu należy się wyjaśnienie: w filmie nie ma ani słowa o obcej cywilizacji i nikt, nawet przez moment, nie stara się podbić naszej planety.

- Po twórcy takich hitów jak „Szósty zmysł” czy całkiem niezłe przecież „Znaki” spodziewaliśmy się czegoś więcej – zgodnie przyznają krytycy i widzowie. Nadzieje dodatkowo rozbuchał świetnie zmontowany trailer. Zaczęło się więc wyczekiwanie. Kolejka po bilet. Premiera. Pokaz. Ciekawy początek i... katastrofa. Banał, tandeta, nuda, bzdura – widzowie mogli wybrać, które określenie najbardziej pasuje do fabuły. A potem... Potem nadeszło zakończenie całej historii. Wyglądało to jak motyw filmu, do którego twórcy wymyślili pointę w ciągu 30 sekund, bo kamerzyście rozładowywała się akurat bateria w kamerze i trzeba się było spieszyć. Lepszy efekt Shyamalan osiągnąłby, gdyby pozwolił aktorom improwizować i zagrać coś na własną rękę. Cokolwiek. Z ziemi mogłyby nawet wyjść potwory i wszystkich zjeść. To naprawdę byłoby bardziej inteligentne od tego, co zobaczyliśmy.

Shyamalan miał jednak pomysł, to trzeba przyznać. Historii o substancji niewiadomego pochodzenia, która wywołuje u ludzi samobójcze skłonności  pozazdrościłby sam Stephen King. Niestety, jak przystało na kasową hollywoodzką produkcję, scenarzysta do „Zdarzenia” dołożył jeszcze topowy wątek terrorystyczny, historię miłosną, umierającego najlepszego przyjaciela i małe dziecko, które trzeba uratować. Panowie, litości.

Data: 2008-07-07
Ilość odsłon: 53
Autor: T.T.
Komentarze