Od teraz możesz samodzielnie dodawać artykuły o swoich produktach do portalu DlaCiebie.pl. Kliknij w poniższy link, wypełnij, krótki formularz a Twoja publikacja niebawem pojawi się w naszym serwisie.
Kosmetyczkę znajdziemy w torebce każdej kobiety. Jest czymś więcej niż tylko jednym z akcesoriów - oddaje charakter, styl oraz gust właścicielki. Fortress, producent artykułów promocyjnych (Fortress Gifts), proponuje serie modnych i prawdziwie kobiecych kosmetyczek. Wzory wzbudzają zachwyt płci pięknej.
www.fortressgifts.pl
„Ooo” przesuwa kursor w lewo, „uuu” w prawo, „iii” w dół, „yyy” w górę, a „klik” powoduje uruchomienie aplikacji. Naukowcy z waszyngtońskiego uniwersytetu opracowali właśnie oprogramowanie, które rozpoznając dźwięki steruje komputerem.
Przenośny odtwarzacz blu-ray - najnowszy gadżet Funai, jest zarówno urządzeniem efektownym jak i w pełni funkcjonalnym. Coraz większa popularność filmów na blu-ray oraz kompaktowe wymiary urządzenia idą ze sobą w parze. Więc zabierz go na wakacje, na długi wyjazd służbowy czy jako atrakcję dla najmłodszych w długie świąteczne wyprawy.
Firma HEDY posiada bogatą i wyspecjalizowaną ofertę zasilaczy do komputerów. Zapraszamy do odwiedzin strony.
Sharkoon SATA Quickport DUO - pod taką nazwą kryje się zewnętrzna stacja dokująca, która potrafi obsługiwać dwa dyski twarde jednocześnie. Urządzenie przyda się każdemu, kto przechowuje filmy, muzykę lub inne dane multimedialne.

Czterokrotny wzrost parametrów transferu, większe pojemności dyskowe oraz więcej baz SQL w niektórych usługach, to zmiany w pakietach hostingowych wprowadzone przez home.pl. Wszystkie te korzystne dla Klientów zmiany nie wpłyną na ceny usług.
Firma HEDY posiada bogatą i |
Dla zmysłów
Ta kronika pewnej formacji duchowej napisana przez najbardziej oczytanego menela PRLu jest realistyczna niczym "Czekając na Godota", czarna jak "Teksty po nic" i równie fikcyjna jak twory Geneta.
"Jak zostałem pisarzem" z jednej strony łamie wszystkie mity o epoce "peerelu" i dopełnia swoistą wiedzę historyczną i kulturową na jej temat. Bo pierwsza budka telefoniczna stała na rogu Freta i Kościelnej. Bo ciociosan był po dwadzieścia złotych lampka. Bo taksówkarze byli podejrzani. Bo w "Bombonierce" co wieczór wygrywane były na fortepianie przedwojenne szlagiery. A "Klubowe" były po cztery pięćdziesiąt. Bo wtedy czytało się Henriego Millera w "Literaturze na Świecie". A później Anais Nin. Na pierwszych wideoodtwarzaczach ogłądało się głównię "Łowcę Jeleni". A to co kręciło ówczesną młodzież to Beckett, Wojaczek, Floydzi i Sex Pistols. Zupełnym bełkotem jednak były dzieła Marksa i Lenina. W przerwach między szkołą, knajpą i Centralnym czytało się Faulknera i Dostojewskiego. Żeby jakoś znieść seriale telewizyjne, Wodeckiego i Rodowicz paliło się marihuanę.
Z kronikarskiego obowiązku Stasiuk wspomina Piotra Ikonowicza, z którym pił wódkę w krzakach za kościołem. Wspomina Krzyśka Skibę, który przedstawił się milicji jako Jimi Hendrix, a oni to zapisali w raporcie. Wspomina Kuronia, w którego mieszkaniu pili spirytus. A później robili graffiti całkiem polityczne pisząc na ścianach "musztarda i ocet". Wspomina też wiele innych egzotycznie ciekawych rzeczy, o których warto przeczytać, a których streszczenie w tym miejscu nie ma sensu.
Z drugiej strony ta próba autobiografii ukazuje autora jako młodego buntownika tej epoki, dla którego stan wojenny był niekończącą się imprezą. A godzina policyjna zmusiła do siedzenia w domu i czytania Baudelaire'a. Między jednym piwem a drugim, naturalnie.
Poprawczak, psychiatryk, wojsko, dezercja, próba samobójstwa, więzienie. Stasiuk łamie kolejny mit. Tym razem miłośnika literatury.
Wypija kilka butelek wina i wchodzi na dźwig pracujący przy budowie Mariottu. Tam uświadamia sobie, że w tym mieście wyżej już nie zajdzie. Wyjeżdza na wieś i zostaje pisarzem.
Jakież to banalne!
Stasiuk, którego rękopisy składają się głównie ze skreśleń, do perfekcji doprowadza język, jakim została napisana biografia. Książkę czyta się w rytmie rokendrolowej piosenki. Pełno w niej cynizmu, humoru, ironii i trafnych porównań. Salwy śmiechu wywołują słowotwórcze aspiracje autora. Przykładów nie będę przytaczał ze względów cenzuralnych.
Co zabawne, im mniej ciekawe rzeczy opisuje tym ciekawiej się je czyta. Z mojej strony mogę tylko polecić tą książkę jako potraktowane z przymrużeniem oka swoiste kompedium wiedzy o czasach, które już nie wrócą. I o autorze. Który wyjechał i też już nie wróci.