Dla zmysłów

Między stereotypem a rzeczywistością

Głupia blondynka, leniwy bezrobotny, skąpy Szkot. To tylko niektóre ze stereotypów, jakie funkcjonują w naszym społeczeństwie. Czym są? Skąd się biorą? Jakie są ich skutki?

Mówiąc najkrócej – stereotyp jest właśnie chodzeniem na skróty. Przy poznawaniu drugiej osoby, nasz mózg pomija zapoznawczą rozmowę i od razu, oszczędzając czas, przypisuje jej określone cechy. Przeciętny Polak przypisze Rosjaninowi skłonność do nadużywania alkoholu, z kolei Niemiec przyporządkuje Polakowi skłonność do otwierania nie swoich samochodów. Anglik odruchowo zarzuci Amerykanom otyłość i pochłanianie ton tłustych hamburgerów. Taki sposób uogólniania, z punktu widzenia wydajności mózgu, jest bardzo pożądany. Pozwala oszczędzić czas przy poznawaniu innych grup społecznych czy kultur. Nie wymaga indywidualizowania i postrzegania ludzi jako samodzielnych jednostek.

Zgodnie z powszechnymi przekonaniami, Murzyni mają wrodzone poczucie rytmu oraz przerośnięte to i owo, a Żydzi są materialistami. Jedynym zmartwieniem kobiet jest wybór odpowiedniego proszku do prania, a  ludzie z niższych warstw społecznych są mniej inteligentni od tych zamożnych. Każdy gej jest pedofilem, a bezdomny alkoholikiem, Arab terrorystą, a Sycylijczyk mafiosem, feministka lesbijką, a pielęgniarka boginią seksu. Takie przykłady ciągle funkcjonujących mitów można mnożyć w nieskończoność. I o ile będą się ograniczały jedynie do fałszywego wyobrażenia o kimś – to nic złego się nie dzieje.

Teorie psychologów i socjologów na temat powstawania stereotypów nie zawsze są zgodne. Niektórzy twierdzą, że jest to istotna część naszego biologicznego mechanizmu przetrwania, która powoduje, że faworyzujemy swoją rodzinę, plemię czy rasę i przejawiamy wrogość wobec obcych. Inni uważają, że to kultura, w której żyjemy (rozmyślnie lub mimowolnie) uczy nas przypisywania negatywnych cech i właściwości ludziom różniącym się od nas.

Małym dzieckiem w domu zazwyczaj opiekuje się matka. Brzdąc od początku więc postrzega kobietę jako typową gospodynie domową i uznaje to za zjawisko naturalne. Gdy przygotowywany jest do pierwszej komunii – skutecznie zniechęca się go do poznawania innych religii przekonując, że ta, w której został wychowany, jest jedyną słuszną.

Media również odgrywają wielką rolę w kształtowaniu nowych i utrwalaniu starych stereotypów. Telewizja amerykańska w pierwszej połowie dwudziestego wieku w ogóle nie pokazywała Murzynów jako bohaterów programów telewizyjnych, filmów czy seriali, a jeśli już zdarzało się, że Afroamerykanin występował na ekranie, to w roli drugoplanowego przestępcy lub osoby opóźnionej w rozwoju. Prowadziło to do fałszywego postrzegania czarnej społeczności jako leniwych złodziejów, którzy nie plamią rąk uczciwą pracą lub jako ludzi z niskim ilorazem inteligencji. Przełomowym momentem było dopiero pojawienie się w telewizji takich postaci jak Bill Cosby czy Michael Jordan, które powoli zaczęły zmieniać pochodzący ze szklanego ekranu wizerunek Murzynów.

Wracając do polskich realiów, media bardzo często, nawet nieświadomie, kształtują jakiś stereotyp. Na przykład pojawiająca się w lokalnej prasie informacja o tym, że pewien Niemiec kupił polski grunt, jest tak rzadką wiadomością, że może prowadzić do przeświadczenia, iż Niemcy przyjeżdżają do Polski tylko po to, by wykupywać naszą ziemię. Obawa ta ma też uzasadnienie w historii naszego narodu, który od bitwy pod Cedynią aż do drugiej wojny światowej wchodził w konflikty z zachodnim sąsiadem.

Inną medialną „fabryką stereotypów” jest reklama, która masowo wypuszcza z linii produkcyjnej fałszywe obrazy grup społecznych lub jej członków. Najświeższym przykładem jest protest Związku Nauczycieli Polskich przeciw ukazywaniu w reklamie sieci Plus GSM kłamliwego wizerunku wściekłej nauczycielki, która krzyczy na uczniów podczas przerwy. Uogólniając, kobiety w reklamach przedstawiane są jako typowe kury domowe. Dbające by mąż po powrocie z pracy zastał na stole ciepły obiad i czyste skarpetki w szufladzie. Panie rzadko figurują na kierowniczych stanowiskach, a już prawie nigdy jako specjalistki w innych kwestiach niż wybór najlepszej pasty do zębów. Przedstawianie takiego obrazu może prowadzić do przeświadczenia, że skoro stanowisko związane z wiedzą jest obsadzone przez mężczyznę, to tylko dlatego, że płeć piękna nie jest wystarczająco inteligentna by je zajmować. Sytuacja ta jest o tyle niebezpieczna dla samych kobiet, że występuje tu zjawisko tak zwanego samospełniającego się proroctwa. Panie zaczynają postępować według ukrytych w reklamach scenariuszy. Działają tak jak się tego od nich oczekuje. A ich zachowanie i ambicje zostają w znacznej części wymierzone i ukształtowane właśnie przez obrazy, w których są przedstawiane. Dla poparcia tej teorii można przytoczyć pewien eksperyment przeprowadzony na grupie osób dotkniętych zespołem Downa, a opisany przez polskiego socjologa – Stanisława Kowalika. Otóż ludzi tych poddano operacji plastycznej, tak skutecznej, że zewnętrzne objawy upośledzenia zniknęły całkowicie i uniemożliwiły odróżnienie chorych od reszty społeczeństwa. Po roku od tego zabiegu badanie wykazało u nich kilkunastostopniowy wzrost poziomu inteligencji - co nie zdarzyło się nigdy wcześniej w historii tej choroby. Stało się tak dlatego, że obalono stereotyp tych ludzi, przerywając w ten sposób mechanizm samospełniającego się proroctwa.

Starożytni Izraelici mieli pewien ciekawy obyczaj. W dniu pokuty, kapłan kładł ręce na kozła jednocześnie recytując wszystkie grzechy ludu. W ten sposób symbolicznie przenosił na niego grzech i zło z ludzi. Następnie wypuszczał kozła na pustynię a społeczeństwo zostawało oczyszczone. Zwierzę to nazywano kozłem ofiarnym. Obrządek ten, w kontekście stereotypów, funkcjonuje do dziś. Tylko niekiedy w brutalniejszej formie. Kozioł ofiarny potrzebny jest między innymi wtedy, gdy agresji spowodowanej frustracją nie możemy wyładować na jej bezpośredniej przyczynie. Na kim ma wziąć odwet sfrustrowany bezrobotny za to, że nie ma pracy? Powinien zaatakować potężny i nie do końca określony system ekonomiczny? To nierealne. Łatwiej jest znaleźć bardziej konkretnego kozła ofiarnego. Na przykład stereotypowego żydowskiego bankiera czy właściciela gazety, który po trudnościach gospodarczych i zawiedzonych oczekiwaniach krajów Europy Wschodniej stał się tu synonimem i jednocześnie przyczyną całego zła.

Na koniec trzeba jednak zwrócić uwagę, że pomimo wszystkich negatywnych skutków, jakie niesie ze sobą funkcjonowanie stereotypów, odgrywają one dużą rolę w kontaktach interpersonalnych. I choć większość z nas nie przyznaje się do tego, to i tak tworzy je podświadomie, by kierowały naszym zachowaniem. I nie ma w tym nic złego, pod warunkiem, że stereotypy te nie będą wytworem rasistowskiej czy politycznej propagandy. Jej konsekwencje znamy bowiem zarówno z historii naszego jak i innych krajów.

Data: 2008-07-25
Ilość odsłon: 41
Autor: T.T.
Komentarze