Dla zmysłów

„Jestem legendą”

11 stycznia 2008 r. na ekrany kin wszedł film „Jestem legendą”. Powstał on na podstawie powieści Richarda Mathesona o takim samym tytule. Scenarzyści wykorzystali jedynie pomysł autora książki na fabułę, natomiast zrezygnowali z wielu wątków, zmienili wymowę książki i dodali dające nadzieję zakończenie.

W 2009 r. epidemia zabiła większość ludzkości; ci którzy przeżyli stali się bestiami. Jeden człowiek ocalał – okazało się, że jest on odporny na wirusa, sprawcę epidemii. To Robert Neville, lekarz wojskowy, ostatni człowiek na ziemi. Próbuje on stworzyć szczepionkę, która odwróci działanie wirusa, a ponieważ jest na niego odporny, chce stworzyć lek z własnej krwi. Natomiast w nocy ukrywa się przed potworami – żądnymi krwi zarażonymi.

Tłem filmu jest Nowy Jork, który został pokazany jako opustoszała metropolia bez najmniejszych oznak życia. Największe wrażenie robie właśnie taka wizja – postapokaliptyczna samotność. Sceny kręcono w rzeczywistej scenerii – w prawdziwym mieście Nowy Jork. – Niektórzy mieszkańcy Nowego Jorku nie chcieli przyjąć do wiadomości, że świat się skończył – wspomina scenarzysta i producent filmu Akiva Goldsman.

Efekt pracy filmowców jest fantastyczny – na ulicach miasta plenią się chwasty i żerują dzikie zwierzęta. Opustoszałe sklepy, niszczejące domy i porzucone samochody potęgują uczucie samotności. Will Smith, grający głównego bohatera, stworzył bardzo przekonującą kreację. Jest wzruszający, gdy rozmawia ze swoim psem; zabawny, gdy rozmawia z manekinami. Niepokoi, gdy obserwujemy, jak zapada w obłęd, wywołany samotnością. Dzięki Smithowi film nabiera psychologicznej wiarygodności.

Film zarobił już 350 mln dolarów, z dochód tylko z weekendu otwarcia wyniósł 77 mln dolarów. Finansowy sukces „Jestem legendą” sprawił, że producenci już planują sequel.

Data: 2008-02-05
Ilość odsłon: 30
Autor: T.T.
Komentarze